Dzień zwykły lecz wypełniony obowiązkami...
7.15 Urząd Pracy. Rezultat : pracy nadal brak , dostałam skierowanie na zajęcia aktywizacyjne (?), ale najważniejsze, że nadal mam ubezpieczenie, bo licho nie śpi, byle do sierpnia...
10.00 Kosmetyczka.Rezultat :gładka buźka, równe brwi, wągry częściowo zwalczone, +10 do samopoczucia:)
12.00 Zabawy z Z ( moja najsłodsza i najukochańsza bratanica).Rezultat : ciocia P przeszczęśliwa :)
14.00 Kuchenne szaleństwo.Rezultat : najedzeni.
16.00 U cioci K. Rezultat : ciocia K też będzie ruda:)
17.25 Czekając na M. Rezultat : przypuszczam, że będzie to miło spędzony wieczór :)) ....
Po wizycie u cioci K smutna ( nie bedę się rozpisywać na ten temat, bo jest to dla mnie ciężkie), powiem tylko tyle , że nic tak nie smuci, jak świadomość , że nie możemy pomóc bliskiej osobie, pomimo szczerych chęci.Szkoda że nie można pójść do sklepu i kupić zdrowia... Ale trzeba mieć nadzieję , bo ona umiera ostatnia.
Aby skierować myśli w innym kierunku tradycyjnie internetowe szperanie.
Efekty :



Z innej beczki :
Pozdrawiam
P:*